AAR 10092013 1345 LT

 

OPORD 10092013 0830 LT

PlSitRep:

Południowe rubieże terenów kontrolowanych przez rząd w stolicy graniczą z pustynią. Na tym terenie jest kilka wiosek, które oprócz żywności i wody zajmują się utrzymaniem paneli solarnych, łowiectwem oraz wytwarzaniem artykułów skórzanych. Kontakt z tymi wioskami jest rzadki i odbywa się przez karawany, jednak ostatnim razem karawana z tego regionu doniosła o całkowitej destrukcji jednej z takich wiosek przez nieznane siły, przybyłe (sądząc po śladach) z głębi pustyni. Wysłane siły potwierdziły te doniesienia. Pluton piechoty zmechanizowanej wzmocniony drużyną pathfinder’ów zostaje wysłany na rozpoznanie do najbliższej wioski.

MetRep:
Wiatr zmienny południowo-wschodni, porywisty. Prędkość wiatru do 40 km/h. Temp. 45C. Wilgotność 0%.

Siły rządowe:

2x UD-4L „Cheyenne” dropship
1x M577 APC (może uda się załatwic drugi)
1x pluton piechoty (28 osób)

Rozpoznanie siły żywej w wiosce:
ok. 60-100 osób obojga płci w różnym wieku (4 żetony). Wizytująca karawana – 4 zwierzęta juczne i 3 handlarzy. (2 żetony)

Siły przeciwnika:
nieznane

Zadanie:
Zaznaczyć swoją obecność w regionie. Patrolować granice wioski. W razie ataku przeciwnika zorganizować ewakuację ludności do LZ (strefy lądowania) i utrzymać wysunięte pozycje do czasu ich bezpiecznej ewakuacji.

Wsparcie:
UD-4L będzie krążyło w okolicy wg zasad Aerotech’a (kilkuheksowa mapa pomocnicza), naloty przeprowadzi wg 5-liner’a CAS [url=http://www.fas.org/irp/doddir/dod/jp3_09_3.pdf]zgodnie z INSTRUKCJĄ[/url] ;)

Zasady dodatkowe:
Cywile nie są w stanie poruszać się samodzielnie. Należy ich „popychać” heksem piechoty (to symbolizuje kontrolę nad tłumem). Dopuszczalne jest popchnięcie raz i wówczas idą do wskazanego miejsca tak jak piechota, ale nie mogą podejmować żadnych akcji ani zmian w planie („Run to the chopper!” ;) ) – w przypadku dostania się pod ogień stają w miejscu co odwzorowuje rozproszenie, panikę i indywidualne szukanie zasłony. Cywile mogą odpowiadać ogniem broni ręcznej z efektywnością 1/2 piechoty (czyli wszystkie współczynniki infantry/2) o ile opis grupy nie mówi, że są nieuzbrojeni.

Karawana może otrzymać instrukcje jak poprowadzić cywili, i wówczas cywile pójdą za karawaną. Żeby otrzymać instrukcje, musi przez jedną turę znajdować się obok wydającego polecenia dowódcy plutonu (czyli heksa piechoty). Karawana jest uzbrojona w 1 km. Karawana może podejmować decyzje także pod ogniem, np. o zmianie trasy ewakuacji.

Zasady dla pojazdów napędzanych żaglem – poruszają się tylko w fordewindzie (2 MP), bajdewindzie (1 MP) lub baksztagu (1MP) (to odpowiedniki możliwego wiatru na planszy heksagonalnej z zachowaniem zasady facing’u – więcej np. tutaj: http://www.mazury.agp.pl/sailing/abc_manewrowanie.html). Jeśli jednostka skończy ruch obrotem tak, że facing będzie pod wiatr, automatycznie staje i w następnej turze może jedynie obrócić się o jeden heks (w dowolnym kierunku). Każdy zwrot – przekroczenie linii wiatru – wymaga rzutu na pilotaż (bez modyfikatorów). Klęska oznacza unieruchomienie na jedną turę jak wyżej, klęska krytyczna (1 na kostce) – na dwie tury (wywrotka). W tym czasie jednostka może strzelać.

 

AAR 10092013 1345 LT

Abeánaa
18°32′E 54°32′N (2500 km od stolicy)
1345 LT

Dowódca zespołu bojowego – Kebab
Dowódca klucza – Albi

Na podanej pozycji, na granicy gór i diun, wysłany zespół bojowy natknął się na niewielką osadę. Naliczono około 20 budynków. Aktywność w wiosce koncentrowała się wokół miejsca kultu religijnego i targowiska, pojawienie się na niebie dwóch UD-4L spowodowało poruszenie wśród ludności oraz wysyp dzieci z budynku który okazał się szkołą. Od południa do osady nadciągała niewielka karawana, natomiast na południowy wschód oddalał się pojedynczy pojazd mechaniczny (rodzaj motocykla z gąsienicami).

Dowódca klucza przeleciał nad wioską po czym rozdzielił maszyny. Aerodyna z desantem (27) na pokładzie zakręciła na wschód, wykonała okrążenie i podeszła do lądowania od północnego wschodu, na południowy wschód od wioski. Druga maszyna (01) pozostawała w pogotowiu wykonując najpierw zwrot na zachód, aby następnie wykonać znacznie obszerniejsze okrążenie na wschód i nadlecieć jeszcze raz od północy na wioskę. W czasie okrążenia „27″ złapała na radarze 4 niewyraźne sygnały na wschód od wioski. Siła sygnału sugerowała coś, co było większe niż człowiek ale mniejsze niż wóz bojowy. Sygnały te zanikły i „01″, robiąc przelot nad domniemanym ich źródłem, nic nie wykryła.

Desantujący z „27″ APC skierował się w okolice centrum wioski, desantował pluton piechoty i skierował się na wyznaczone przez dowódcę grupy bojowej (i oddziału piechoty zarazem) miejsce obserwacji na południowy wschód od wioski. Dowódca plutonu wyznaczył rubieże dla poszczególnych oddziałów i nawiązał kontakt z lokalnymi siłami porządkowymi. Posterunek milicji – 6 osób pod bronią – został wybrany na punkt oporu od strony wschodniej. Milicjanci mieli radiostacje ręczne, które można było zestroić z radiem dowódcy – to umożliwiło wydawanie im poleceń bez konieczności bycia blisko. Milicjanci stanowili idealną siłę do kontroli lokalnej społeczności, zostali więc obarczeni zadaniem zebrania wszystkich na placu przy targowisku. Jedna trójka zebrała wszystkich dorosłych mieszkańców wioski, druga w tym czasie wraz z nauczycielami ewakuowała szkołę.

Dowódca postanowił przeprowadzić wywiad z karawaną. Otrzymał informację, że karawana tydzień temu minęła całkowicie wypaloną wioskę o podobnej lokalizacji i strukturze, i że karawana nie będzie się ewakuować z wioską. Zadał też pytania szefowi sił porządkowych o pojazdy mechaniczne, na co otrzymał odpowiedź, że jest jeden motocykl terenowy w wiosce. Dowódca odparł, że widział go wyjeżdżającego i zapytał, do kogo należy. Milicjant odparł zdziwiony, że należy do pewnego człowieka, który kilka tygodni temu pojawił się w wiosce, parał dorywczymi pracami a jeszcze przed chwilą zostawił na posterunku plecak z jedzeniem. Dowódca natychmiast wydał rozkaz ewakuacji budynku, ale w trakcie wycofywania się nastąpiła potężna eksplozja, która całkowicie zniszczyła posterunek. 3 żołnierzy nie zdążyło wybiec z budynku.

Wybuch był sygnałem do ataku. Na wschodzie pojawiło się 12 konstrukcji żaglowych poruszających się na czymś w rodzaju dmuchanych kół, oraz piechota przeciwnika w sile plutonu. Oddali w kierunku APC salwę z ręcznych wyrzutni LRM (po jednej rakiecie na żaglowóz odpalanej z ręcznej wyrzutni). Na ich nieszczęście, w tym momencie ucichł wiatr co osłabiło impet ataku i zmusiło załogi żaglowozów do ruszenia w kierunku wioski piechotą. Każdy żaglowóz obsługiwało dwóch ludzi – sternik i działonowy. Działonowi ruszyli do ataku a sternicy usiłowali wybrać żagle.

Dowódca APC otworzył ogień z dwóch medium laserów niszcząc dwa pojazdy przeciwnika. W tym czasie piechota ocalała z wybuchu posterunku zajmowała pozycje w budynkach na wschodniej granicy wioski, ale nie otwierała ognia do nacierającej piechoty przeciwnika. Przeciwnik był uzbrojony w LRMy, więc nie warto było zdradzać swojej pozycji. „01″ zacieśnił zwrot i brawurowym manewrem – w ostatniej chwili zmieniając kurs przed podejściem do lądowania – posadził maszynę obok APC.

Odgłosy wystrzałów zaalarmowały mieszkańców zgromadzonych na placu. Dowódca zespołu bojowego wydał rozkaz ewakuacji do „01″. Milicjanci prowadzący grupę szkolną zapanowali nad tłumem, ale drugi zespół – ogarniający dorosłych – nie zdał testu na „pilotaż”. Dzieci ruszyły w kierunku „01″ a druga grupa cywilów ruszyła ślepo przed siebie, w pustynię, goniona przez próbujących opanować ich milicjantów. Karawana z wioski również zerwała się do ucieczki, przebiegając obok oddziału piechoty z dowódcą. Test refleksu zdany przez dowódcę pozwolił na przekazanie prośby karawanie, żeby pomogła zapanować nad tłumem cywilów i skierować ich do „01″. W następnej turze, wsparci przez milicjantów, karawaniarze zdali test „pilotażu” i druga grupa zaczęła poruszać się w kierunku „01″. Mniej więcej w tym momencie przeciwnik rozpoczął ostrzał moździerzowy wioski, dosyć precyzyjnie lokując pierwszą salwę w okolicy studni i targowiska. Obserwatorzy ze wszystkich drużyn zaczęli szukać naprowadzającego.

W tym czasie „01″, korzystając z oddalenia od ewakuowanych cywili, wspierał APC ogniem rakietowym. Czynił to tak skutecznie, że nacierająca piechota z żaglowozów nie dotarła nawet 70 metrów od unieruchomionych pojazdów. Kiedy znowu zawiał wiatr – korzystny dla partyzantów – cała grupa nacierająca od południowego wschodu nie miała już działonowych (więc znacznie mniej strzelała, głównie nacierała). Pojazdy nacierające od wschodu również poniosły straty, jedynie piechota poruszała się bez uszczerbku w kierunku zniszczonego posterunku.

Druga salwa ostrzału moździerzowego trafiła już znacznie bliżej lądowiska „01″, w momencie kiedy na pokład zabierano grupę dzieci. Jeden pocisk trafił w maszynę, ale nie uczynił jej większej szkody (5 pkt). „01″ nie mógł już wspierać ogniem APC, bo prowadzenie ognia rakietowego z przyziemienia nie jest bezpieczne dla desantujących/wsiadających jednostek. Obserwatorzy na wschodzie wioski przekazali informację, że spotter – prawdopodobnie kobieta – stoi na umocnionym budynku zbudowanym nad wioską na skałach. „27″ wszedł w teren działania od południowego wschodu i oddał salwę w budynek niszcząc go całkowicie, następnie wykonał zwrot i brawurowym manewrem posadził maszynę na północno – zachodnim krańcu wioski. Kolejna salwa moździerzowa była już znacznie mniej celna. Wszystkie drużyny otrzymały rozkaz zbiórki na placu. APC staranował ostatni pozostały żaglowóz i zawrócił do wioski, żeby zebrać pluton z punktu zbiórki. Wkrótce po staranowaniu na wschodzie ukazała się kolejna grupa żaglowozów – naliczono ich 15. Kiedy druga grupa ewakuowanych znalazła się w „01″, maszyna wystartowała po drodze niszcząc z km jeden pojazd przeciwnika.

APC zebrał pluton i udał się na pn-zach wioski, gdzie załadował się z powrotem do „27″. W tym samym czasie wioskę zaczęły już penetrować siły przeciwnika. „27″ wystartował i obrał kurs na północ, zwierając szyk z „01″ około kilometra za wioską.

Film z całości (VidRep):

http://www.youtube.com/watch?v=hMFigaS0j40
Mapka w prawym górnym rogu pokazuje pozycję aerodyn. Ten film zmontował Kebab ze zdjęć stołu tura po turze, dopiero akcja z bombardowaniem spotterki jest nakręcona co heks i tak powinno się to niestety kręcić. Ale to dużo roboty, więc może przemyślimy inne opcje (kamery?).

Kilka miesięcy temu…

…niejaki Kaleb złośliwie przezywany Kebabem, człowiek zawodowo poważny i w każdej płaszczyźnie życiowej twórczy, wciągnął niejakiego Kreta w grę ich młodości – Battletech. Gra traktuje o wielkich robotach i tym, jak się nimi bić.

Kret z racji przerwy w treningach wieczornych posiadł trochę czasu na modelarstwo i był zachwycony, że może zrobić coś poza swoją kolekcją karetek w 1:72. Zaczęło się złożeniem kilku makiet terenu bez wiodącej koncepcji. Na czym się skończy – nikt nie wie…

Z czasem okazało się, że „nas” jest więcej. I tak się spotykamy od czasu do czasu.